Wiesz kim jestem i wiesz, jakie mam podejście - nie lubię owijać w bawełnę.
Siedzę w tej branży od 17 lat. Widziałem już wszystko: od stron robionych na kolanie w pociągu, po potężne serwisy, z którymi firmy wiążą całą swoją przyszłość. I wiesz, co zauważyłem przez ten czas? Ludzie wciąż nie wiedzą, jak mądrze kupować usługi w internecie.
Dziś na tapet bierzemy abonament. Wiele agencji na siłę ciśnie klientów na stałe umowy, a z drugiej strony klienci często boją się, że to tylko ukryty haracz. Prawda jest taka, że to zależy od tego, czego naprawdę potrzebujesz.
Większość moich stałych klientów współpracuje ze mną właśnie w modelu abonamentowym - jedni rozliczają się co miesiąc, inni ryczałtem na rok z góry. Ale zanim przejdziemy do tego, dlaczego tak jest, zagrajmy w otwarte karty.
01Kiedy abonament to po prostu przepalanie Twoich pieniędzy?
Wyobraź sobie sytuację: prowadzisz mały zakład rzemieślniczy, jesteś notariuszem albo masz lokalny warsztat samochodowy. Potrzebujesz w sieci prostej, eleganckiej wizytówki. Klienci mają wejść, przeczytać kim jesteś, sprawdzić godziny otwarcia i kliknąć numer telefonu. Koniec.
Jeśli wiesz, że przez najbliższe trzy lata jedyne, co zmienisz na tej stronie, to może zdjęcie profilowe w zakładce „O nas” - uciekaj od abonamentów.
Strona ma tylko być i ładnie wyglądać? Zapłać raz. Nie kupuj opieki, której nie użyjesz.
Gdyby przyszedł do mnie taki człowiek i poprosił o stałą opiekę za kilkaset złotych miesięcznie, powiedziałbym mu wprost: „Stary, nie rób tego, bo wyrzucasz kasę w błoto. Zrobię Ci świetną stronę, zapłacisz raz, a jak za rok będziesz chciał zmienić cennik, to zadzwonisz i ogarnę Ci to w pięć minut za ułamek tej kwoty”.
Abonament nie ma sensu, jeśli Twoja strona ma po prostu „być” i ładnie wyglądać. Wtedy czysta usługa - „zróbmy to i zapomnijmy” - jest najuczciwszym rozwiązaniem.
02Ale co, jeśli w sieci toczy się gra o Twoje pieniądze i wizerunek?
Dla mnie abonament to nie jest po prostu „techniczna aktualizacja strony raz w miesiącu”. Jeśli klient mi płaci i wchodzi ze mną we współpracę, to wchodzi w pełną relację. Ma w pakiecie wszystko, co dotyczy jego biznesu w internecie.
Przestaje być „klientem”, a staje się moim partnerem, o którego interesy dbam tak samo jak o własne.
- 01Fałszywa opinia
Dostajesz negatywną opinię na Google od konkurencji. Nie szukasz agencji PR - dzwonisz do mnie, a ja pomagam ją usunąć i gaszę pożar.
- 02Spam i ataki
Skrzynka pęka od śmieci albo formularz wysyła setki dziwnych wiadomości. Wchodzę, blokuję i zabezpieczam. Ty wracasz do swojej pracy.
- 03Domena i awarie
Ktoś zapomniał opłacić domenę i strona znika. Ja tego pilnuję - zanim zauważysz, że coś jest nie tak, problem jest już rozwiązany.
- 04Promocja w piątek o 19:00
Serwer nie wyrabia z ruchem albo system się sypie. Nie szukasz pomocy na grupach. Pijesz spokojnie herbatę, bo ja trzymam rękę na pulsie.
03To, co naprawdę daję ludziom w abonamencie, to święty spokój.
Moi partnerzy biznesowi nie potrzebują szukać nowych wykonawców do copywritingu, SEO, problemów z mailem czy zmian na stronie. Mają mnie. Mają człowieka i firmę, która zna ich biznes na wylot.
Nie muszą co chwila tłumaczyć komuś nowemu, o co im chodzi. W abonamencie staję się Twoim zewnętrznym działem internetowym na wyciągnięcie ręki. To żywa, wieloletnia relacja z człowiekiem, a nie wrzucanie ticketu do bezimiennego systemu korporacji.
04Moje przemyślenia? Znajdź układ, który pasuje do Ciebie.
Wiesz kim jestem. Wiesz, jakie mam podejście. Jeśli będziesz potrzebował zwykłej wizytówki - zrobię ją dla Ciebie raz, a dobrze. Nie wcisnę Ci kosztów, których nie potrzebujesz.
Ale jeśli chcesz rozwijać swój biznes, walczyć o rynek i po prostu spać spokojnie, wiedząc, że cały Twój wizerunek w internecie i technikalia to mój problem, a nie Twój - wtedy usiądziemy, pogadamy i ustalimy model, który zdejmie Ci wszystko z głowy.
A jak to wygląda u Ciebie? Wolisz działać z doskoku, płacąc tylko za wykonaną pracę, czy cenisz sobie święty spokój i jeden kontakt do człowieka od wszystkiego? Daj znać.
